Dlatego kiedy dziś myślę o „Wielkiej Improwizacji", stawiałbym nie na samotność, tylko na wewnętrzne rozdarcie i dialog, który zresztą jest zapisany w monologu Konrada: „Nieszczęsny, kto dla ludzi głos i język trudzi: Język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie... (...) Czym jest me życie? Dlatego czekam na nowe „Dziady" z ludzkim spojrzeniem na pychę, która jest zarówno w Konradzie, jak i w księdzu Piotrze, nie mówiąc o Senatorze. A Mrożek dopisywał w swych dramatach uwagi, czego aktor i reżyser nie powinni robić na scenie, na przykład: mizdrzyć się przy jedzeniu banana.