Prof. Richie pytana przez PAP, co doskwierało ludziom w powstańczej Warszawie bardzie - głód i brak wody czy hałas bombardowań i brak snu, odpowiedziała: "wszystkie te czynniki, a także wiele innych, drastycznie wpływały na los ludzi walczących o przetrwanie". Dla osób uwięzionych w dzielnicach takich jak Stare Miasto - co genialnie opisał Miron Białoszewski - codzienność była prawdziwym piekłem. Cywile przemieszczali się z jednej piwnicy do drugiej, cierpiąc z powodu skrajnego odwodnienia, głodu i braku snu" - podkreśliła. Jeśli ktoś miał pecha i znalazł się w samym środku rzezi na Woli, jego szanse na ratunek były minimalne. Z kolei w innych rejonach miasta, na przykład w niektórych częściach Śródmieścia, sytuacja na samym początku powstania wyglądała stosunkowo bezpieczniej" - dodała.