Bez łazienki, za to z kolumnąOd razu okazało się, że „austriacki dom z kolumnami” naprawdę jest ruderą, a do zliczenia rzeczonych kolumn wystarczy jeden palec, ale zakochałam się w tym miejscu. Przekazałam ją agentce, a ona wróciła z informacją, że właściciel nie jest zdecydowany i prosi jeszcze o tydzień do namysłu. Oswoiłam się już z myślą, że nic z tego nie będzie, i wtedy – dokładnie dziesiątego dnia – dostałam wiadomość, że właściciel mówi TAK – wspomina. Po usunięciu farby okazało się, że w niektórych miejscach kryje się pod nią jeszcze tynk o wyjątkowej barwie i składzie. – Pozytywnie nas zaskoczyło to, jak wiele polichromii zachowało się w tych wnętrzach – mówi Katarzyna Łoza.