Nienormalny przyrost dwutlenku węgla w atmosferze zaczął się wszak wraz z Rewolucją Przemysłową, w chwili, gdy kapitalizm rzeczywiście zaczął rządzić światem. Oznacza to także, że myśl niemieckiego filozofa oraz otwarte odwoływanie się do niej nie jest w Japonii tak skompromitowane, jak m.in. A wreszcie we własną koncepcję, którą – miejscami w lapidarny sposób – Kohei Saito zawarł w ostatniej z opublikowanych prac. „Kiedy obudzimy się z dawnych snów i zaakceptujemy finalnie koniec tego świata, otworzy się nowa przyszłość, którą musimy wspólnie ukształtować” – peroruje Kohei Saito. Ponaglanie, wymuszanie wyrzeczeń, straszenie abstrakcyjnymi kataklizmami w przyszłości uchodzi z tej perspektywy za metodę wprowadzania eko-rządów – owej „zielonej dyktatury”, niczym z pism Kohei Saito.