Skala turystyki krajowej była znacznie większa, a dochody z niej szacuje się na niemal trzykrotność dochodów z turystyki międzynarodowej. Słowem, mamy do czynienia z gigantycznym ruchem ludzi, szczególnie nasilonym w lipcu i sierpniu (bo wtedy wypadają wakacje w najzamożniejszych krajach świata). Szacuje się, że z powodu przegrzania zmarły dziesiątki tysięcy ludzi, a poziom wody w Dunaju koło Budapesztu spadł do 20 centymetrów. Ale, na szczęście, okazało się, że nie zabrakło paliwa i samoloty latały. Z wielkim finałem, czyli próbą zmiany mistrzostw w prywatny biznes, w który miała zainwestować rodzina prezydenta USA.