Wracam do zeszłotygodniowego grilla u Mateusza Morawieckiego, bo był to w moim przekonaniu akt założycielski nowej formacji. Choć gospodarz i jego akolici są jeszcze członkami Prawa i Sprawiedliwości, a prezes Kaczyński stosuje taktykę przeczekania, secesja już się dokonała. I to nie tylko w sensie instytucjonalnym, ale także w sferze metodologii. Nie chcę tu kwestionować sprawności politycznej Jarosława Kaczyńskiego. To polski (choć nie europejski) fenomen, że jeden lider tak długo, konsekwentnie i z takimi sukcesami stoi na czele partii.