Polacy jechali na mistrzostwa świata z jasnym celem walki o medal, najlepiej złoty. Nasi południowi sąsiedzi nieśmiało marzyli o wyjściu z grupy, w której mierzyli się z Serbią, Chinami i przede wszystkim Brazylią. Nie dość, że z grupy wyszli, to potem nie zwalniali tempa, wysyłając do domu Tunezję oraz Iran. W Czechach zapanowała euforia, a drużyna Jiriego Novaka, chociaż przegrała w półfinale z Bułgarią, to w meczu z Polakami nie zamierzała składać broni. Przyjmujący wszedł jednak na parkiet na początku trzeciego seta, bo gra naszej drużyny się nie układała.