Jakby nie patrzeć, społecznościówki znalazły się w tym “trudnym położeniu” wyłącznie na własne życzenie: wynika to wprost z ich modelu biznesowego, polegającego na byciu centralnie zarządzanymi, globalnymi platformami, które próbują wpasować nieprzebrane bogactwo kultur w sztywne ramy jednej, spójnej, globalnej polityki moderacji treści. To tak, jakby Twitter i Facebook działały podobnie do serwerów e-mail: możesz mieć konto na dowolnej instancji (tak nazywane są serwery na Fediversie), różne instacje komunikują się zaś ze sobą – jeśli masz konto na (powiedzmy) mastodon.social , możesz swobodnie wchodzić w interakcje z kontami z (na przykład) pleroma.soykaf.com , czy na dowolnej innej instancji używającej tego samego protokołu.