Pomysł badania wydaje się prosty: weźmy listę “popularnych” stron internetowych (według listy Tranco, stworzonej z myślą o badaniach naukowych), wyślijmy wiadomości e-mail na związane z domenami tych stron adresy, które (jak można się spodziewać) są obserwowane przez ich administratorów w kontekście zapytań związanych z prywatnością (np. Więc zaczynamy się martwić, nie spać po nocach, w związku z czymś, co brzmi całkiem poważnie, ale ostatecznie okazuje się po prostu czymś, co jakiś badacz uznał za “badanie nie skupiające się na ludziach”. FAQ tego badania konsekwentnie mówi o “witrynach internetowych”, i “kontaktowaniu się z witrynami internetowymi”, i tak dalej, tak jakby to oznaczało, że nie dotknie to żadnych osób zajmujących się ich administrowaniem i odpowiadaniem na te e-maile.