Wysuwanie wniosków na temat bezpieczeństwa (nie tylko cyfrowego) e-wyborów na podstawie naszego zaufania do e-bankowości prowadzi na manowce. We własnym zakresie możemy wszak wyłapać transakcje bankowe, które wydają się nam podejrzane – na przykład nie pamiętamy ich zlecenia, nie zgadza się kwota lub odbiorca. Jeżeli mielibyśmy możliwość sprawdzenia, na przykład za pomocą aplikacji do głosowania na naszym urządzeniu, czy nasz e-głos został poprawnie zarejestrowany i policzony – również w sensie tego, na którą partię lub kandydatkę nasz głos oddaliśmy – otwierałoby to drogę m.in.