Koordynacja nie jest łatwa, bo kiedy mama z najstarszym pójdzie zaznać "kosmicznego lotu", on zabiera młodsze dzieci na mniejszy rollercoaster ze zwierzaczkami. Zapewne z podobnych powodów przekleństwa Alicji nie są jedynymi, które słyszę podczas całodziennego pobytu w Zatorze, w największym parku rozrywki w Polsce. Niektórzy próbują udawać przed sobą, że nie jest tak źle, że właściwie wpadli na lody, więc stoją w długiej kolejce, przebierając nogami. Parki rozrywki nie są na pewno relaksującym odludziem pełnym natury, zwierząt i ciszy. I zastrzyki adrenaliny, które – choć się jest zmęczonym i ma ochotę natychmiast stamtąd uciekać – każą myśleć: a może jeszcze raz?