Jego zdaniem momentami zabrakło oczekiwanej przez niego magii, szczególnie w finałowej scenie. Nie przeszkadza mi to akurat, bo na tym to polega, że musimy dzisiaj na nowo opowiadać źródła kultury i on, Nolan, jest w tym mistrzem. Ja miałem tak, że trzy godziny siedziałem, byłem po prostu wpatrzony w ekran i nagle się skończyło – mówi agencji Newseria Antoni Królikowski. Królikowski podkreśla swoją sympatię do tego aktora, jednak w tej odsłonie punktuje jego niezbyt udaną charakteryzację, która rozpraszała go podczas seansu. – Dla mnie te trzy godziny to nawet nie było zbyt długo, ale trochę zabrakło innych elementów, zabrakło magii w tym filmie.