— Bądźmy szczerzy, produkt Palantiru jest bardzo dobry i uzależniający, przypomina trochę cukier w Coca-Coli — mówi francuski orędownik suwerenności cyfrowej Philippe Latombe. Olivier Dellenbach, dyrektor generalny ChapsVision, powiedział serwisowi Politico, że jego firma skorzystała na tym, co nazywa "instynktownym odrzuceniem Palantiru" w Europie. Tymczasem współpraca Palantiru z amerykańską służbą imigracyjną i celną (ICE) oraz izraelskim wojskiem spotkała się z krytyką ze strony Amnesty International i innych organizacji z powodu domniemanych naruszeń praw człowieka. Wycofanie tej firmy z niektórych z najbardziej wrażliwych obszarów europejskich struktur bezpieczeństwa stanowiłoby wzór do naśladowania w dążeniu do większej niezależności technologicznej. Strategią Palantiru w Europie jest zatrudnianie byłych urzędników z instytucji, które chce pozyskać jako klientów.