Na ulicy za gram ketaminy (o nieznanej czystości i zawartości) płaci się od 150 do 250 zł. Przyglądam się innym, jak tańczą, jak się bujają. Nie jest to najłatwiejsze, bo korytarze się wydłużają, stopy jakby zapadały się w podłogę, trudno oszacować odległości. – Największym powodzeniem ketamina, jako narkotyk klubowy, cieszyła się w latach dwutysięcznych – mówi Jagoda Władoń-Wilecka, dyrektorka ośrodka Monar w Wyszkowie. Ludzie myślą: mam powodzenie, realizuję się w internecie, mam tam masę znajomych.