Naukowcy podkreślają jej egzotyczny wydźwięk, bo "oznacza wyjazdy i zaspokajanie potrzeb seksualnych w miejscach odległych przestrzennie i kulturowo, zwykle w krajach zamorskich, często w byłych koloniach. Zwłaszcza w tym ostatnim kontekście turystyka seksualna uznawana jest za przejaw neokolonializmu, ale też element turystyki kulturowej. Gramy w pokera i w tenisa, wyjeżdżamy w góry na piesze wędrówki. Według różnych źródeł kilkunastu Polaków na stu kiedykolwiek korzystało z płatnych usług seksualnych (w kraju lub za granicą). Zdarza się przecież niekiedy, że zaplanowany na jeden raz przygodny seks zmienia się w romans, a nawet w związek.