— Trochę tak, jak Hemingway opisuje bankructwo — stopniowo, a potem nagle. Ogromna przepaść majątkowa między elitą a resztą wydaje się nie do przekroczenia. Jak się czułeś — jak turysta, pasażer na gapę, antropolog, spowiednik? Superbogaci uważają, że nie są w stanie zapobiec katastrofie, więc jedyne, co mogą zrobić, to chronić samych siebie. Zawsze mija dużo czasu, zanim rozwiązania problemów stają się akceptowane i możliwe do wdrożenia, i jeszcze więcej, nim ich skutki stają się w pełni widoczne.