Dom w Radzyminie z dnia na dzień przestał być jej domem, musiała się z niego wyprowadzić. Pisała w nich, że jest on złodziejem i oszustem, że się nad nią znęca, że odebrał jej wolność. Otworzyli kluczem, który dostali od P. "W mieszkaniu było słychać chrapanie. Podkreślała też, że "sprawa jest o tyle nietypowa, że jeszcze przed zabójstwem pokrzywdzeni wskazywali, kto może być sprawcą. Jadwiga P. złożyła zawiadomienie, że się obawia Andrzeja P. i w tamtej sprawie zgromadzono szereg dowodów wskazujących na motyw późniejszej zbrodni" — stwierdziła sędzia.