Zapisałam ją do przedszkola, kiedy miała trzy lata, choć bałam się, że nie przyjmą: wciąż była w pampersie, nie mówiła, nie chodziła. A ja nie mogę się złościć na córkę, robić jej wyrzutów, uwag, mieć pretensji, bo to, że nie rozwija się jak inne dzieci, to moja wina. Przecież nie zataczałam się, nie piłam na umór, dbałam o dom i o to, żeby dzieciom niczego nie brakowało. Nie krzyczałam na nie, nie biłam. Gubi się, gdy ma sama się umyć.