O ile murzyńskie getto w nowojorskim Harlemie kojarzy się z tego typu poetyką, to dlaczego polskie realia gospodarcze wywołują podobne skojarzenia? Niektórzy to pamiętają, a inni dowiadują się z książek, że w latach 90. to Rosjanie przyjeżdżali do nas po lepsze życie. Skończyło – na dwunastu szwalniach w tym niewielkim miasteczku, skąd towar trafiał na bazary w całej Polsce, w tym w stolicy. Prawie każda duża firma, która kiedyś była polska, dziś jest w rękach obcych. Zamiast tego władza ulokowana w stolicy nieodmiennie od dekad traktuje polskiego przedsiębiorcę jako stałego wroga.