W następnej dekadzie do wyścigu stanęły Chiny, które w imponującym tempie przeobraziły się w światowego lidera zielonej rewolucji. Nic więc dziwnego, że w sondażach i badaniach opinii publicznej Europejczycy deklarują poparcie dla rozwoju energetyki wiatrowej. A jednak ich entuzjazm coraz częściej przeradza się w sprzeciw, gdy okazuje się, że wiatraki miałyby stanąć za płotem, na polu sąsiada czy w atrakcyjnym turystycznie regionie. Protesty przeciwko budowie farm wiatrowych nie są już lokalnymi, spontanicznymi akcjami. — Radzę mocne puknięcie się w głowę — w ten nieelegancki sposób Kołodziejczak odniósł się do argumentacji ministra Motyki w programie "Graffiti" na antenie Polsat News.