Jednak na poziomie populacyjnym pozwalają określić, jak duży wpływ mają geny i czynniki środowiskowe na powstanie autyzmu — mówi neurobiolog. Te zewnętrzne wyzwalacze — czynniki środowiskowe — według wyliczeń odpowiadają za pojawienie się autyzmu w 20 proc. czystszego powietrza, czy w genach populacji, ale z odmiennego podejścia do wykrywania spektrum autyzmu w tych stanach — tłumaczy prof. Dragan. Z kolei dzieci z grupy szeroko dotkniętej, najmniej licznej, mają autyzm w ciężkiej postaci i dużo różnych objawów. Okazało się np., że tylko u dzieci z pierwszym typem autyzmu geny odpowiedzialne za niego włączają się nie w życiu płodowym, ale w późniejszym dzieciństwie.