Gdy oni na wyprzódki licytowali się w mediach, kto powinien stanąć na czele Lewicy, Włodek, jak nazywają Czarzastego w partii, po cichu budował poparcie dla siebie w strukturach. Na takie dictum trójka pretendentów pozostała skulić ogony pod siebie i wycofać się z walki. Zresztą co bardziej doświadczeni, jak były prezydent Aleksander Kwaśniewski, do dziś bywalec lewicowych kongresów, od początku był przekonany o tym, że Czarzasty nie odpuści. Czarzasty z Tuskiem dogaduje się bardzo dobrze. Dziś większością głównych partii w parlamencie rządzą panowie w okolicach 70-tki.