— Na początku siedziałem w pracy do 2-3 w nocy. Mocne wejście w rynek tuż po studiach i zatracenie w pracy dla raczkujących w Polsce korporacji to częste wspomnienie dzisiejszych pięćdziesięciolatków. Ten problem widzę dopiero dzisiaj i dopiero teraz mnie męczy, że w korporacji, gdzie nadal jestem, zapewne zarabiam mniej niż mężczyźni. Dlatego uznał, że nie będzie się z nimi ścigał na młodość, bo nie ma szans wygrać. I choć od niedawna nie ma pracy, nie jest też w grupie zgorzkniałych, podupadających na zdrowiu 50-latków.