Żaden inny polityk prawicy nie zajmuje tak wysokiego stanowiska jak on, to formalnie pierwsza osoba w państwie. Kaczyński jest z kolei politykiem tradycyjnie bardzo polaryzującym opinię publiczną, budzącym mieszane emocje nawet wśród wyborców PiS. Wyborcy przekonają się w tym roku, że prezydent, obiecujący w kampanii, że "zagoni leniwy rząd do roboty", tak naprawdę nie ma, jak tego zrobić. Trump nie poczuł się urażony, a prezydent nie musiał wpłacać miliarda dolarów i podejmować potencjalnie bardzo kontrowersyjnej decyzji. Jeśli wytrwa w tym miejscu i nie da się w tym roku skleić z PiS, to po następnych wyborach może odegrać rolę akuszera nowej prawicowej koalicji.