Na okładce występuje Hołownia z diabolicznym uśmieszkiem i złotą aureolą nad głową. Szymon oczywiście nie jest świrem, mimo swej labilności, jest "Szymonem Szczęśliwym", czego dowiedział się w Rosji, kiedy kupował ikony, ale brakowało mu pieniędzy, więc musiał się targować. Sprzedawczynie powiedziały mu, że jest "Szymonem Szczęśliwym", bo nie pije wódki, ma wszystkie zęby i kupuje ikony. Hołownia w swojej pełnej pasji mowie z całą stanowczością przeciwstawia się słodkiej wizji wiary chrześcijańskiej, co nazywa "pitu-pitu, miziu-miziu". Okazało się, że polityka, tak jak chrześcijaństwo, to nie jest "pitu-pitu, miziu-miziu", ale — jak mówi ministra kultury Cienkowska, towarzyszka partyjna Szymona — trzeba "pokazać jaja" i "nie ma co pier... bez sensu".